Batalion śmierci

W korespondencyi z pod Dźwińska, z pierwszych dniach sierpnia, pisze Adolf Koester:

„Batalion śmierci” — taki napis czarnemi literami kirylicy widniał na czerwonej szarfie, którą przepasany był marynarz o wproście olbrzyma. Marynarz leżał martwy poza naszą, pozycyą, purpura szarfy lśniła się w słońcu.

Żywiczna woń lasów litewskich unosiła się nad otwartym wielkim grobem zbiorowym, który miał przyjęć szczątki batalionu śmierci.

Obok marynarza bowiem leżało ich jeszcze dużo, wszyscy z trupiemi główkami na czapkach, z biało-czerwonemi wypustkami na ramieniu.

Wszyscy — jacyś osobliwi, ze znamionami szczególniejszej woli na twarzy; teraz — już tylko trupy. Bez głów, bez członków. Już nie ludzie.

Pozbierani razem, pozawijani w płótno żaglowe. Tylko ów marynarz w swej całości leżał (Wśród nich dumnie, jakby żywy. A gdy ziemię zaczęto na nich narzucać, krwawiej wśród zwłok z pod grud rozbłysnął purpurowy stygmat „batalionu śmierci”.

Był to iście rosyjski pomysł — owa „czarna tysiączka”. Na ich wybór złożyła się cała dywizya. Niezawsze najdzielniejsi, ale ci, co mieli żelazną wodę zwycięstwa. Niekoniecznie dobrani pod względem moralnym. Było tam wiele ciemnych żywiołów, był niejeden, który miał coś na sumieniu i tu chciał się zrehabilitować.

Byli tam entuzyaści studenci, marzący o zwycięstwach świat zbawiających, byli zakamieniali komunaxdzi, starzy podoficerowie, którzy ostatnio słyszeli Kiereftskiego w Dźwińsku, byli marynarze kronsztadzcy, zastęp sinobrodych i szesnastolatki i wielu, wielu oficerów.

Alle wszyscy byli ochotnikami.

Barwnie i pstro było w ioli szeregach. Każda kompania, każdy żołnierz przypina! inne kolory, mieli czarne lub barwne szarfy, tylko wszyscy nosili czarne rozety.

Czarny kolor był barwą batalionu, gdyż chcieli oni śmierci, aby się rozplenić. Chcieli śmierci wogóle. I to w nich było iście rosyjskiem, owem czemś zagadkowem, straceńczem, mistyeznem. Wszystko to byli ludzie, którzy zamknęli już porachunki z życiem. Szli na śmierć za szczególniejszą ideę. Że szli przeciw Niemcom, było to czystym przypadkiem. Istotą rzeczy była ofiara, śmierć — a przytem może troszkę teatralności.

W bitwie ofenzywnej V-tej armii rosyjskiej na południe od Dźwińska, batalion śmierci otrzymał ważny odcinek, koło jeziora Gatenl, w pośrodku rozbitego walu kolejowego między Wilnem a Dźwińskiem. Na wschód od tego toru, którym niegdyś pociągi biegły do Petersburga, pozycye niemieckie przecinał mały potok, tworzący bagnista.

Przedrzeć się przez te bagna, umocowane niemieckie pozycye na prawo i na lewo, zająć od tyłu, linię niemiecką za torem zmusić do zwinięcia — to było specyalne zadanie batalionu śmierci.

Czarna tysiączka przez dwa dni leżała w swych nowych pozycyach. W pierwszym dniu na bagienne linie niemieckie szedł płaski ogień rosyjski, drugiego dnia pracowały liczne baterye moździeży.

— Nic wielu pozostanie tam Niemców, gdy my pójdziemy — zauważył komendant batalionu, nadporocznik, który zgłosił się do służby w tym batalionie, gdyż w jego poprzednim pułku żołnierze obili go.

Trzeciego dnia, gdy padał drobny deszczyk, jeszcze padło 45.000 strzałów. Sad w Kuchaliszkach osady „Główka” i „Góra Henryka" zaczęły dymić, z bagien tryskały czarne fontanny wody i błota.

Teraz batalion z tylnych rowów zaczął się zwolna wysuwać.

Zasieki były już poprzecinane.

Zabłysło słońce.

O godzinie 9 m. 20 rozpoczął się ogień. W tym samym momencie, w dymie i kurzawie, szare ale Rosyan ruszyły ku potokowi.

Ale dlaczego oni idąc, trzymają, prawe ręce ponad oczyma?

Nie szli skokami, szli prosto, zwolna, nieco w przód pochyleni. I wszyscy trzymali ręce nad oczyma, chociaż słońce świeciło z tyłu. Gdy kilku z naszych zołnierzy opowiadało mi o tem — sądziłem, że to przywidzenie. Ale ze wszystkich stanowisk można to było Zaobserwować.

Japońskie karabiny w lewej ręce, prawa ręka nad oczyma — w ten sposób zbliżyli się do naszych rozbitych rowów, w milczeniu, owym pięknym gestem, który tak dobrze harmonizował z czarnymi sztandarami i z trupiemi główkami na czapkach.

Był to obraz jakby z legendy.

Ale i ta legenda zakończyła się krwią i śmiercią.

Wnet po 10-tej batalion, jak długi, cienki czarny palec wtargnął do pozycyi niemieckiej czoło batalionu groźnie już się znalazło na tyłach. I na lewo i na prawo na Heinrichsbergu i na szaniec Hohenzollern w targnęły bataliony rosjskie.

Batalion śmierci był wśród nich rzeczywiście najważniejszy.

O g. 10 m. 30 rozpoczął się kontratak niemiecki. Ale śmiertelna walka batalionu śmierci była czemś więcej, niż walka męża z mężem. To była walka pomiędzy indywidualnością moralną i moralną maszyną. Z lewa i z prawa atakowało automatycznie kilka grup i kolumn niemieckich na wysunięty palec pozycji rosyjskiej.

Batalion rosyjski walczył z zimną krwią zbrodniarzy, z zapałem fanatyków. Stojąc odkryci w błocie, oficerowie jego strzelali, dopóki nie polegli. Otoczony 10-letni chłopiec okrętowy rzucał na trzech przeciwników swe granaty ręczne. Bezpośrednio przed przeciwnikiem inny marynarz ciągnął zepsutą mitraliezę i wrzucił ją w błoto.

Rosyanie walczyli istotnie z rozmachem, z impetem, z dziką odwagą. Ale wreszcie stopnieli, skrawili się. Padali gęsto: tu jeden, tam drugi — tam cała grupa.

O g. 12-tej w południe z czarnego tysiąca 500 poległo, przeszło 300 poszło do niewoli.

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 12-08-1917

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.