Legiony Polskie cd.

 

Krwawa walka trwała od wczesnego ranka — o godz. 7 padły pierwsze strzały — aż do ciemnej nocy; punktualnie o godz. 8 huk armat wstrząsnął powietrze — koncert bitewny rozpoczęta artylerya austryacką, skierowując morderczy ogień na kolumny rosyjskie.

Nieprzyjaciel nic pozostał dłużnym w odpowiedzi i niebawem z dwóch stron zionęły moskiewskie baterye piekielnym ogniem. W krwawą i głośną armat dysputę wdała się także i palba karabinowa, wybuchając kolejno na całym froncie.

Gwałtowny bój szalał głównie w centrum, obydwie strony równocześnie uderzyły na wieś, żołnierze dopadli chat. przypadli do ziemi, za ściany domków sic skryli, zakopali w rowy i miedze pól i z blizkiej już odległości podjęli ognista walkę, szczerbiąca krwawo i obficie obydwie strony.

Przeciwnicy sięgnęli do rezerw, pchając wypoczęte oddziały na zluzowanie przednich linii.

Legioniści wgryźli się w pierwsze opłotki Mokotowa i

w przyzwoitej odległości zatrzymali nieprzyjaciela. sami już jednak także kroku dalej postąpić nie mogli: parła na nich olbrzymia przewaga piechoty. a dwa karabiny maszynowe, jeden z poza cerkwi, drugi z poza chaty, grały bez przerwy, porywając z szeregów coraz nowe ofiary.

Nieproporcyonalny stosunek sił wykluczał absolutnie możliwość pokonania nieprzyjaciela, mimo to żołnierz legionowy nieugięcie stał na posterunku, porwany osobistem męstwem i przykładem komendanta, Bolesława Roi. Z daleka widoczny na białym koniu, przerzucał się major Roja. Jak wicher, z miejsca na miejsce, zawsze w pierwszej linii ognia, wśród najzaciętszego zamętu bojowego.

Dwukrotnie ubito pod nim konia, dosiadł trzeciego; zraniony odłamkiem szrapnela. ani na chwile miejsca walki nie opuszczał i cały czarny od dymu palących się chat. buchający krwią, która zalewała mu twarz i ręce. uganiał przed okopami żywo. zachęcając chłopców do wytrwania.

Oczy polskie, odwykłe od takiego widoku, chciwie piły piękno rycerskiego obrazu, a szeregi, porwane bezprzykładnem męstwem wodza. zażarcie gryzły się z nieprzyjacielem.

Wysiłek legionistów, hart dowódców oraz twarda chęć zwycięstwa nie mogły jednak, niestety, zrównoważyć przewagi artyleryi i piechoty nieprzyjacielskiej, która napierała coraz gwałtowniej. Punktualnie o godz. 3. gdy walka osiągnęła szczytowy punkt i rosyanie pchali naprzód nowe siły z asystą dział i karabinów maszynowych, komenda Legionów zarządziła stopniowy odwrót na Pasieczną.

Straty tego dnia wynosiły: 200 zabitych, 500 rannych i 200 zaginionych — straty nieprzyjaciela 2000 — 2500 rannych i zabitych!

Odwrót odbył sic w nocy z 29 na 30 października w zupełnym porządku — mimo. że linia frontu w ostatnich fazach boju opierała się południowym flankiem na linii odwrotu.

Całą bitwą kierowali osobiście ekscel. Durski i szef sztabu Legionów Zagórski, którego wojskowe zalety zajaśniały tego dnia w pełni; jego młodzieńcza energią, rzutkość, szybkość oryentacyi i decyzyi wśród najtrudniejszych warunków wystawiły mu pochlebne świadectwo rozważnego wodza i mężnego oficera.

Dwoił się on tego dnia. troił — był wszędzie: przy artyleryi. której ogniem sam kierował, na linii przed okopami, prowadził rezerwy osobiście do boju. a w pewnej chwili — widząc lukę we froncie legionowym — dopada batalionu, pozbawionego komendanta, i gromkiem zawołaniem: „Legioniści! Jeszcze Polska nie zginęła! Naprzód!" Prowadzi oddział na samo centrum z bagnetem w ręce.

Wściekłą siła rozpaczliwego uderzenia legionistów rosyanie zostali odrzuceni z centrum i cofnęli się na górę 608. Wstrzymany w tein miejscu atak nieprzyjacielski ułatwił sytuacyę sąsiednim grupom i pozwolił na planowa koncentracye sił.

Tradycyą uświęcona zasada, że „polak w boju. kiedy uparty, stanie odrazu starym żołnierzem”, w boju mokotkowskim znalazła godne potwierdzenie; w historyi walk polskich o wyzwolenie i niepodległą przyszłość. Mokotów zajął obok pobojowisk Raszyna. Grochowa i Ostrolęki poczesne miejsce.

Po boju mokotkowskim bitność legionistów jaśniała w całej pełni i w walkach pod Nakawizowem, Hwozdem. Tarnawicą leśną, Fitkowem. Bohorodczanami. Solotwiną. Tenterate. Jaworowem, Sokołówką. Jasieniowem Górnym. Kosmaczem. Zabiem. Okórmezo, Kirpatak, Csuską. Słobodą. Tenyves. Szopko. Kirlibabą. Briazą, Moldawą. Seletinem. Łopuszną, Berhometem. Sniatyniem, Bratyszewcm. Niźniowein. Jezupolem. Jeziorzanami. Tłomaczem. Korolówką i Bortnikami. Razańczą i Rokitna.

Do najciekawszych momentów tego okresu walk legionowych należy nocny bój styczniowy (23/1 — 1915) pod Rafajłową.

Bitwa ta przypadła w chwili odjazdu pułk. Hallera i była doskonale zaplanowana przez nieprzyjaciela; cześć sił rosyjskich skierowano na flanki- reszta ze wschodnim impetem runęła na Rafajłowa od frontu.

Atakujący szli cicho z karabinem w reku. bez naboi, sposobem zapożyczonym od japończyków; polankę. na której skraju, u wylotu gardzieli. stała placówka legionowa, obeszli górami niespodziewanie.

Straże przednie strzałami zaalarmowały wprawdzie pogotowie, ale masa rosyjska z lawinowym pędem runęła już ze zboczy górskich w przesmyk i momentalnie znalazła sie przed pierwszym rowem strzeleckim Legionów na Tersowaniu.

Wobec napom zbitej masy. pchającej sic tłumnie, oddziały się pospiesznie cofały, rosyanie zdobywali pierwsze okopy i oficerowie sztabu ledwie zdążyli sie usunąć z domu Zarządu Leśnego, do którego wtargnął zwycięski nieprzyjaciel.

Z chwilą zajęcia kwatery sztabu sądzili rosyanie. że są już bezwzględnie panami położenia, i zaniechali dalszych ataków. To powstrzymanie rozpędu zgubiło atakujących: legioniści uporządkowali szeregi i na komendę Minkiewicza zaczęli walić salwami w stronę gmachu Zarządu.

Komendę objął niebawem major Roja i w odpowiedzi na poprzedni szturm nakazał momentalny atak na bagnety, pędząc na koniu w pierwszym szeregu.

Młodzież pognała, jak burza, i ścierając sie pierś o pierś, wśród radosnych okrzyków zajęła okop. obsadzony przez nieprzyjaciela, prażąc nieustannie w kierunku dalszych okopów.

W przedświtowym brzasku rozgrywała się zacięta walka, odgłosem wystrzałów karabinowych i działowych huczała po górach i lesie; z wylotu gardzieli waliły na Rafajłowa armaty rosyjskie — opowiadały dwa działa legionowe.

Nad ranem losy walki były zupełnie zdecydowane: roztropny plan Roi i brawura legionistów zamieniły, oczekiwały sukces rosyjski w bezwzględną klęskę; uchodzący nieprzyjaciel pozostawił na pobojowisku około 400 zabitych i rannych.

W ofensywie przez Bukowinę i Galicyę Wschodnią Legionom przypadła rola w czołowych szeregach zwycięskiego pochodu, który mknął niepowstrzymanie od 11 stycznia do 1 marca r. b. Siła Legionów i ich zdolność bojowa. podczas tych walk w tem jaśniejszem występują świetle. gdy się zważy, że pochód odbyto bez pożywienia i water, wśród 20° śnieżnej zawiei, gdy na pozycyach straże często zamarzały, a każde rozpalenie ognia liczyło się kanonadą dział nieprzyjacielskich.

Po ofensywie bukowińskiej brygada Legionów korzystała krótkiego odpoczynku, by ze zdwojoyną energią walczyć na nowym terenie „dzikich pól“.

Na ten okres przypadają znaczniejsze walki pod Rarańczami i Rokitna, gdzie w szalonej, bezpamiętnej szarży ułanów legionowych na potrójne kryte okopy rosyjskie poległ komendant szwadronu rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz, por. Jerzy Topór-Kisielnicki, Roman Włodek i połowa szwadronu.

Szarża ta odbyła sie 13 czerwca pod gradem kul karabinowych i armatnich: ogień nieprzyjacielski nie wstrzymał rozpędu polskiej konnicy; porwani przykładem komendanta, wpadli ułani na pierwszy okop. precz przepędzili jego obrońców i choć gęstym trupem kolegów zaścielili już drogę, wichrem pognali dalej. Nim sie rosyanie spostrzegli, byli już przy drugim okopie i niewstrzymanym pędem poszli ku trzeciej linii obronnej. Znowu piorunowy huk wstrząsnął powietrzem. Wala sic konie na ziemię, nadają jeźdźcy, nic to jednak: kto żyw, gna ni to wicher naprzód. W trzecim zasiedli okopie.

Z karabinów strzelajac. szablicami siekać, po polsku, z rozmachem, wyrzucają wroga z pozycyi i pędza dalej, tam, gdzie stoi artylerya.

Rosyanie sypią w nich kartaczami, od skrzydeł bija z karabinów maszynowych, aż oto sześciu ich tylko zostaje.

Za mało na dalszy atak! Do swoich wracają, by dzielna piechota dzieło zwycięsko dokończyła.

Na sześćdziesięciu jeźdźców tylko sześciu wróciło, niezapomniana Samosierra wizya wskrzeszona została. okupiona krwią serdeczna komendanta i dzielnych jego ułanów.

Rotmistrz Wąsowicz ze starej żołnierskiej pochodził rodziny; przodkowie jego w sławie rycerskiej chadzali Pod znakiem Jagiełłów, Chodkiewiczów, Żółkiewskich, Batorych. Pradziad ś. p. Zbigniewa, Mikołaj. tak samo. jak i on pod znakiem legionowym służbę pełniący, w szeregach jazdy Kozietulskiego wziął udział w pamiętnym ataku na Samosierrę. Nieodrodny ojców potomek, rotmistrz Wąsowicz, pod nowym Legionów znakiem pod Rokitna dawna sławę wskrzeszał.

Gdyby można było ścisłe przeprowadzić badania, okazałoby się niewątpliwie, że przytłaczająca większość komendantów Legionu swój upór i pragnienie walki z nieprzyjacielem hartowała w powstańczej atmosferze domów rodzinnych, których ściany zdobiły portrety walecznych przodków.

Szef sztabu Legionów. Wł. Zagórski, organizator czuły i wódz poważny, mózg skomplikowanego aparatu ochotniczego wojska polskiego, puściznę powstańcza wziął po ojcu. uczestniku walk styczniowych 1863 roku.

Pułk. Zieliński, kochany bez zastrzeżeń; pułk. Haller, człowiek żelazny i czczony przez żołnierzy; nieustraszony Roja; brawurowy pułkownik Januszajtis; nieugięty Minkiewicz i szereg innych w powstańczej dojrzewali atmosferze, prawi dziedzice swych ojców i dziadów. Nawiązali dziś nić pomiędzy dawnemi a nowemi laty.

Świat, 4/10-09-1915

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.