Strój polski

 

            W biegu wieków Europa zachodnia wytworzyła wzór odzieży, który od lat stu ulega już tylko małym zmianom i który z drobnemi różnicami przyjęły wszystkie ludy cywilizowane. Jesteśmy europejczykami i synami cywilizacyi zachodniej, więc nie możemy zbytnio od tego wzoru odskakiwać. Nie zechcemy przecież, aby oglądano nas, jak Chińczyków, albo Czarnogórców.

            Prowadzimy odmienny od praojców sposób życia, więc dawny ubiór, wygodny do gospodarstwa wiejskiego i do podróżowania konno, nie ze wszystkiem nadaje się do pracy biurowej.

            Musimy się oszczędzać, więc

nie możemy chadzać w atłasach, adamaszkach i aksamitach, ani nosić pasów złotolitych i kołpaków sobolich. Za każdy łokieć sukna i za każdy szew musimy płacić groszem, przez siebie samych zapracowanym, więc nie będziemy bez potrzeby nosili kontuszów po kolana i żupanów po kostki.

            Jesteśmy wysoce wrażliwi, więc musimy unikać barw jaskrawych, drażniących, ulubionych przez naszych przodków o grubszym naskórku i rzadszem unerwieniu. Znamy się też lepiej na tem: co zdrowo, co niezdrowo — więc nie będziemy głów golić i nosić futer latem.

            Słowem, powrót zupełny do dawnego stroju polskiego je st z wielu względów niemożliwy. Można tylko — i trzeba — uchwycić znamienne, swojskie cechy tego stroju i uwydatnić je w odzieży nowożytnej.

            Ale co uznać za strój polski? I na to nie tak łatwo odpowiedzieć.

            Wyższe stany goniły zawsze za modą, czyli zwyczajem zagranicy. Już w XVI stuleciu, jak świadczy Aleksander Guagnini: „Można widzieć w Polsce ubiory różnych narodów, a szczególnie włoski hiszpański i węgierski, który jest nad inne pospolitszy. Są, którzy po niemiecku, po turecku, po moskiewsku i czesku się ubierają, bo do najdalszych ziem radzi jeżdżą i z nich widziane obyczaje przynoszą” (Sarmatiae descriptio, 1578 r.) Za panowania Wazów jeszcze bardziej naśladownictwo wzrosło. Przykład szedł z góry. Zygmunt III pod grozą chłosty kazał synom ubierać się po niemiecku, wbrew ich skłonności do szat polskich (Stanisława Kobierzyckiego Historia Vladislai, 1655 r.) Z królów obieralnych tylko Jan III i Stanisław I odziewali się stale po polsku. „Ku końcu panowania Augusta III — powiada spółczesnemu Jędrzej Kitowicz — ledwo dziesiąta część senatorów i urzędników koronnych została przy polskiej sukni; połowa narodu okryła się niemiecką suknią" („Opis obyczajów", ror. XI).

            Wzorów stroju polskiego należy zatem szukać nie na wizerunkach królów i magnatów, ale na portretach szlachty średniej, ziemian, którzy wierniej i dłużej obyczaj pradziadowski pielęgnowali i których nie stać było na wykwinty zamorskie. A kiedy i zamożniejsi ziemianie duchowi czasu ulegli, strój polski długo jeszcze trwał śród szlachty drobnej i małego mieszczaństwa, a teraz pozostał jedynie tam, zkąd wyszedł — u ludu wiejskiego.

            Na to, że najdawniejszym strojem polskiem, piastowskim jeszcze, jest ubiór włościan, zgadzają się wszyscy badacze tego przedmiotu: Łukasz Gołębiowski, Wacław Maciejowski, Józef Łepkowski, Ernest Świeżawski i Julian Horoszkiewicz. Ten ostatni, w broszurze: „Strój narodowy w Polsce" (Kraków, 1900 r.) na podstawie tradycyi domowej, opisał po krawiecku żupany i kontusze, czamary i bekiesze. Tam niechaj zajrzą cechmistrze, ażeby nie wznawiać swarów, już przed stu laty toczonych w karczmie horeszkowskiej „o różnych taratatki kształtach i czamary”.

            Otóż Horoszkiewicz utrzymuje, że nietylko żupan, powstały z koszuli, ale nawet kontusz, wywodzony zwykle z Turcyi lub Węgier, jest ubiorem swojskim, przeistoczeniem opończy wiejskiej.

            Teraz, kiedy domowy wyrób sukna i płótna prawie powszechnie ustał, kiedy taniość gotowego ubrania fabrycznego wabi a chęć odziania się po miejsku do kupna skłania — i włościanie zarzucają sukmany i stroją się w „marynarki". Zbliżenie więc krojem i barw ą odzieży miejskiej do wiejskiej nietylko „unarodowiłoby" mieszczuchów, ale powstrzymałoby wieśniaków od wyzuwania się z cech swojskich.

            To właśnie, ludowe źródło stroju narodowego wskazał nieukoronowany król polski, Kościuszko, przywdziewając po bitwie racławickiej  sukmanę krakowską. Ona miała być mundurem nowej szlachty, symbolem odradzającego się narodu.

Ład. Bor.

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 2 lipca 1916

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.