Kto zatem zabagnił sprawę polską w Paryżu.

Kraków, 20 kwietnia.

Zgodne doniesienia korespondentów polskich, którzy wreszcie po niewymownych trudach zdołali dobić się do Paryża, potwierdzają, że niepowodzenia i trudności z jakiemi tam musi walczyć sprawa polska są niemal wyłącznie następstwem karygodnej niefachowości, lenistwa i lekkomyślności naszych dyplomatów z ministerstwa spraw zagranicznych, ludzi legitymujących się „domowem wychowaniem”, a pozbawionych istotnego poczucia państwowości polskiej.

 

Krakowski dziennikarz, krakowski, warszawski, czy łódzki przemysłowiec, kupiec, górnik, finansista etc. tygodniami wyczekiwać musieli, przeważnie bezskutecznie (!) na możność wyjazdu tam na miejsce w Paryżu, gdzie kufa się sprawy nasze, gdzie wszystko powinno być pod ręką, bez zwłoki, dosadnie, natychmiast Miejsca w pociągu paryskim nie mógł zdobyć przedstawiciel przemysłu tkackiego w Polsce, bo dla młodzików z tego, czy innego biura w ministerstwie spraw zagranicznych ważniejszym był wyjazd... artystki kinowej, guwernantki, lub modystki warszawskiej, należycie ustosunkowanej i potrzebującej na gwałt świeżych modeli paryskich.

 

Nie teraz dopiero, ale od miesięcy powinni byli jawić się w Paryżu nasi zdrowi ludzie czy to od pługa, czy to od młota, aby tam swą prostą, zdrową a silną mową, a przedewszystkiem fachowością we wszelkiej dziedzinie gospodarczej zaświadczyć przed obcymi, że sprawa nasza to wielka rzecz i że nie damy z sobą igrać.

 

Taki nasz Halczyn czy Borowy, garść górników ze Sląska, taki Duda, Koźlik czy Szewczyk zrobiliby tam więcej, niż te wszystkie nieużytki pańskie i wietrzące halki w Paryżu guwernantki i „stenotypistki” (sic!), którymi przepełniony jest nasz urząd dyplomacyi.

 

Cóż powiedzieć o takim szefie sekcyi w miniserstwie spraw zagran., który będąc elewem szkoty technicznej w Rydze, uważa swoje kwalifikacye za wystarczające lub nawet jako jedynie właściwe do sprawowania swego urzędu i nie umie pohamować swego zdziwienia, że do biura jego przydzielono Jakiegoś prawnika z Galicyi z dyplomem doktorskim. Stawia mu klasyczne pytanie: ,,Co pan tu właściwie będzie robić jako prawnika?” Albo ten wysoki dyplomata z ul. Miodowej, który akt skierowany do wydziału prawno-politycznego odesłać kazał dla zaopiniowania prawniczego do... saldo w Warszawie — tak jak to w „świętej Rosyi" bywało, te każda bumaga dla stwierdzenia swe prawnej „wartości" mu-siała mieć pieczęć, byleby ją przybił przynajmniej... pisarz (sic!) sądowy...

 

Jeśli przeto wyniknie dla nas jaka szkoda w Paryżu, to przyjdzie się nam surowo policzyć z tym bałaganem warszawskim, złożonym z nieuków i nieużytków.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 20-04-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.