Czerwony mak - odcinek 12

 

Baronowa Orczy

przekład z angielskiego Zofii Sokołowskiej

Rozdział XI.

Bal wydany przez lorda Grenville, sekretarza spraw zagranicznych, świetnością zaćmił wszystkie inne. Spodziewano się tego i chociaż to był dopiero początek jesieni, cały wielki świat zjechał do stolicy, żeby nie opuścić tej zabawy.

 

Książę Walii obiecał swoją bytność i prosto z opery pojechał na bal. Lord Grenville wysłuchał przedtem dwóch aktów Orfeusza, wiedząc, że wcześniej żaden gość się nie zjawi. O dziesiątej—wówczas bardzo późnej godzinie, wspaniałe salony pałacu ministeryum spraw zagranicznych, prześlicznie przybrane palmami i kwiatami, napełniły się strojnym i wesołym tłumem. W sali balowej już tańczono i wytworne dźwięki menueta łączyły się z gwarem rozmowy i wybuchami śmiechu.

 

 

W małym gabinecie, przytykającym do paradnych schodów, stał gospodarz, witając gości, między którymi byli najpierwsi dygnitarze angielscy i najpiękniejsze panie w Anglii.

 

Składano sobie głębokie ukłony, jak wymagała ówczesna etykieta, i udawano się stamtąd do dalszych komnat, żeby tańczyć, rozmawiać i grać w karty.

 

W pobliżu lorda Grenville stał Cbauvelin, wsparty o konsolę, czarno lecz wytwornie ubrany, i bystrem okiem wpatrywał się w każdego gościa, witającego się z ministrem. Był trochę osamotniony w tym świetnym tłumie, gdyż do Anglii doszła właśnie wiadomość o rzeziach wrześniowych i teroryzmie Jakobinów. Jako przedstawiciel rzeczypospolitej francuskiej, został przyjęty uprzejmie przez członków rządu: Pitt podał mu rękę, lord Grenville zaprosił kilka razy, ale wyższe towarzystwo stolicy nic nie chciało o nim wiedzieć: panie odwracały się od niego, panowie — o ile nie zajmowali stanowisk urzędowych, nie podawali mu ręki.

 

Ale Chauvelin przyjmował obojętnie te drobne przykrości, nieodłączne od dyplomatycznego zawodu. Ślepo oddany sprawie rewolucyj, gardził przesądami i gorąco kochał Francyę; wobec tego, co mogły go obchodzić dąsy i krzywe spojrzenia angielskiej arystokracyi

 

Nie spuszczał z oka celu, do którego dążył. Przekonany, że szlachta, to największy wróg Francyi, pragnął zupełnego jej wytępienia. Każdy arystokrata, któremu udało się zbiedz, przejmował go oburzeniem, szerzył bowiem nienawiść cło Francyi i knuł przeciw niej spiski.

 

Nic dziwnego, że tajemniczy bohater, ukrywający się pod godłem Czerwonego Maku, budził w nim nienawiść Nieliczna jego banda, przedsiębiercza, zuchwała, odważna do szaleństwa, suto zaopatrzona w pieniądze i piekielnie chytra, ocaliła setki arystokratów francuskich od śmierci pod gilotyną: dziewięć-dziesiątych emigrantów, którzy znaleźli bezpieczny w Anglii przytułek, zawdzięczali to młodym zuchom.

 

Chauvelin, wyjeżdżając z Paryża, przysiągł Jakobinom, że wykryje, kto jest hersztem Ligi, sprowadzi go podstępem do Francyi, a wtedy.... Okrutny uśmiech igrał na wązkich jego ustach na myśl, że ta głowa spadnie pod nożem gilotyny, tak same, jak inne.

 

Na schodach powstał wielki ruch i wszystkie rozmowy umilkły na głos marszałka dworu, który oznajmił:

 

— Jego Królewska Wysokość książę Walii z orszakiem, sir Percy Blakeney, lady Blakeney.

 

Lord Grenville śpiesznie postąpił ku drzwiom, żeby powitać dostojnego gościa.

 

Książę Walii, ubrany w przepyszny strój dworski z różowego aksamitu, haftowany zlotem, wszedł, prowadząc pod rękę Lady Blakeney, jaśniejącą wdziękami i mnogością klejnotów.

 

Z drugiej strony szedł sir Percy, ubrany w kremowy atłas i kosztowne koronki; długie jego włosy nie były pudrowane, pod pachą miał płaski kapelusz chapeau-bras.

 

Wyrzekłszy kilka słów pełnych uszanowania, lord Grenville zapytał królewskiego gościa:

 

— Czy Wasza Wysokość pozwoli przedstawić sobie pana Chauvelin, uwierzytelnionego agenta rządu francuskiego?

 

Chauvelin, oczekując przedstawienia, wysunął się naprzód. Na nizki jego ukłon książę odpowiedział chłodnem skinieniem głowy.

 

— Postaramy się zapomnieć, kto pana tu przysłał—rzekł lodowato—i będziemy cię uważali tylko za gościa.

 

— Wasza Królewska Wysokość—rzeki Chauvelin, kłaniając się powtórnie — milady — dodał, zwracając się z ukłonem do Małgorzaty.

 

— Ach! to Chauvelin! —zawołała wesoło, wyciągając do niego małą rączkę — ależ my jesteśmy starymi przyjaciółmi. Wasza Wysokość.

 

— W takim razie jestem panu bardzo rad —uprzejmie oświadczy, książę.

 

— Błagam Waszą Królewską Wysokość, żeby pozwolił mi przedstawić sobie hrabinę de Tournay de Basserive, która wraz z rodziną co tylko przybyła z Francyi.

 

— Bardzo chętnie! Należą do szczęśliwych. Lord Grenville poszedł po hrabinę, która siedziała na drugim końcu sali.

 

— Niech lilię Pan Bóg ma w swojej opiece!—szepnął książę Walii do Małgorzaty — ta pani wygląda tak surowo i poważnie, jak uosobienie cnoty.

 

— Cnota jest podobna do wonności: wtedy najsilniej pachnie, kiedy się ulatnia — wesoło odparła lady Blakeney.

 

(d. c. n.)

 

Nasz Dom (tygodnik mód i powieści), 26-12-1914/01-01-1915

 

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.