Salon i konkurs Tow. Zachęty Sztuk Pięknych

Bardzo picknym i słusznym pomysłem pyłu ogloszenie konkursu na obraz kompozycyjny.

Kompozycja, tak w czasach ostatnich, gdzie rozpanoszyły się u nas szczególnie szkice i notatki z natury podawane in credo jako obrazy, jest niezawodnie podstawowem zagadnieniem malarskim. Jest niem tak dalece, że style i epoki odróżniamy przedewszystkiem na zasadzie różnego rozwiązywania zagadnień kompozycyjnych. Cały zaś renesans malarski, który wyszedł z Francji na początku XIX wieku i który głównie na Cezann'ie i Poussin'ie się oparł, polegał w pierwszej linii na przywróceniu kompozycji obrazu należnego jej naczelnego miejsca.

 

Niestety wynik konkursu przekonywa nas o tem, że w Warszawie jeszcze o renesansie kompozycji mowy niema. Zaden, ale to żaden z nadesłanych na konkurs obrazów nie postawił sobie zagadnienia czysto kompozycyjnego, niektóre z nich nawet wprost wszelkim regułom kompozycji urągają.

 

Nawet w bezwzględnie najlepszym z nadesłanych i słusznie zupełnie pierwszą nagrodą odznaczonym obrazie Pruszkowskiego, obrazie tej samej weny twórczej co i jego śpiący rycerze pierwiastek kompozycyjnie jest usunięty na drugi plan. Cały zaś nacisk artysta położyl na mocne brutalne nawet scharakteryzowanie trzech witezi, co przez las zaśnieżony idą i na mocne kolorystyczne skontrastowanie brunatnej masy zwartej pierwszego planu z niebieskawą bielą tła.

 

Wynik więc konkursu, o ile idzie o jego cel ideowy uznać musimy za ujemny, aczkolwiek fakt, że dzięki niemu powstało tęgie dzieło Pruszkowskiego jest niewątpliwie plusem artystycznym.

 

O salonie nie wiele co napisać można. Stawili się w komplecie niemal warszawscy zwykli wystawcy: kilka tęgich talentów i moc miernot. Tego, czego zawsze się szuka na wystawie nowego mocnego słowa, tego co dała nam choćby rok temu wystawa Kędzierskiego, w tym roku niema. Lenc, jeden może w kompozycjach swych inspirowanych z Halsa, przepysznych jak zawsze w wyrazie, uderzył w nową strunę swego talentu przez przejście od zwykłego brunatnego tonu do tonów jaśniejszych różowych i niebieskich.

 

Kędzierskiego „W inspektach" jest jak zwykle bardzo dobrą malarska scenką rodzajową, Żaka rysunki jak zawsze kulturalne, portret Kramsztyka poważny przez swoją dekoracyjną tenue, dalej Tańskiego barwny i dobry w ruchu, martwe natury pani Gaszczyńskiej umiejętnie skomponowane.

 

Jedno tylko nowe nazwisko zaprezentowało się dobrze i może stanąć w rzędzie z wyżej wymienionemi to nazwisko pana Henryka Gottlieba, którego portret rzeźbiarza umiejętnie skomponowany i cieka-wie po malarsku postawiony, zapowiada świeży talent, którego dalszy rozwój będziemy śledzili z ciekawością.

 

Cep.

 

Nowa Gazeta, 08-12-1917

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.