Nowy podatek miejski.

Sławetna i jedyna w swoim rozwoju gospodarka magistratu warszawskiego, wiecznie poszukująca nowych źródeł dochodu, mających na celu pokrywać niedobory i braki wywołane niedołęstwem i kompletną nieznajomością gospodarczą naczelnych czynników municypalnych od chwili wybuchu wojny, wynalazła sobie kozła ofiarnego, a raczej dojną krowę w przedsiębiorstwach widowiskowych, a głównie kinematografach.

 

Jeszcze wszyscy mają w pamięci zbiorową kampanję prasy warszawskiej, bez względu na jej przekonania polityczne, przeciwko wilczym apetytom magistratu, kiedy nakładano podatek 30% od widowisk, a oto osławiony gospodarką p. Zienkowskiego wydział finansowy opracował i uchwalił nowy podatek widowiskowy, mający obowiązywać od 15 września b. r. a wynoszący ni mniej, ni więcej—tylko 37% od dochodu brutto.

Aby zrozumieć całą bezsensowność tego podatku i jego wprost antyspołeczne znaczenie, przyjrzyjmy się w jakich warunkach finansowych pracują obecnie kinematografy.

 

Podatek miejski wynosił:

A więc w niespełna pięć lat podatek ten podniósł się przeszło o 100%. W języku potocznym podwyżka podobna nazywa się lichwą, w języku magistrackim... powiększeniem dochodów.

 

Co się zaś tyczy kosztów związanych z prowadzeniem kinematografów, to koszta utrzymania personelu i obsługi kino-teatrów, dzięki związkom, strajkom i tradycjom rządów p. Moraczewskiego et consortes, wzrosły przeszło o 300%.

 

W roku 1915 najlepszy obraz tak zwany „szlagier" kosztował do 5,000 mk., dziś cena przeciętnego obrazu dochodzi do 30,000 m., cena szlagierów—waha się między 30,000 a 60,000 mk. Dochodzi tu jeszcze szalona strata na różnicy kursu i ustawicznym spadku marek polskich, ponieważ wszystkie obrazy sprowadzane są zzagranicy. Przed wojną frank kosztował 82 fen., lir 80 fen., dziś za franka płacimy 3 marki, za lira 2 mk. 55 fen.

 

Na podstawie tych cyfr, gdy doliczy się jeszcze niebywałe wprost koszta porta obrazu, łatwo chyba zrozumieć ile kosztuje sam tylko obraz.

 

Ale to jeszcze nie koniec. Nie zapominajmy o cenzurze. Za czasów rosyjskich cenzura całego programu, nie obrazu, a więc blisko 2000 mtr. przeciętnie, kosztowała 5 rb., łącznie już z łapówką. Podczas okupacji, orjrginalnej cenzury nie było, agencje musiały poświadczać tylko berlińskie karty legitymacyjne, co kosztowało 1 mk. 50 fen. od obrazu. Cenzura obecna, nie licząc marek stemplowych na podania, kart legitymacyjnych, za pierwsze 100 metrów pobiera 10 mk., za każde następne—po 5 mk. Jeśli przyjmiemy przeciętną długość programu 1800 m., to sama cenzura kosztuje 95 marek.

 

Wreszcie sprawa patentów. Patent na prowadzenie kino-teatru kosztował 400 mk., dziś kosztuje 2,600 marek!

 

Tak się w ogólnych zarysach przedstawiają koszta przeciętnego kino-teatru. Osobne pozycje pochłania podrożałe światło, komorne, materjały techniczne i t. p.

 

W podobnych warunkach magistrat z zimną krwią podnosi stopę podatkową, wychodząc widocznie z założenia, że polski przemysł kinematograficzny niema innego zadania przed sobą jak łatanie dziur magistratu lub dostarczania funduszów na nowe synekury urzędnicze.

 

Podatek obciąży ryczałtowo wszystkie kino-teatry. Jest to jeszcze jeden dowód „fachowości" naszych municypalnych władz. Te same ofiary ponosić na rzecz miasta musi kinoteatr o małej ilości miejsc jak np. „Corso" (400 miejsc), co i największy, jak „Colosseum" (2,600 miejsc). I tu i tam nienasycony magistrat pochłaniać zamierza 37% od dochodu brutto. Zabierze je magistrat... równocześnie walczący z paskarstwem, lichwą i spekulacją...

 

Zupełnie głośno opowiadają po mieście że sekcja podatku teatralnego przy wydziale finansowym magistratu w roku zeszłym osiągnęła 3,000,000 marek, z czego po opłaceniu zostało czystego dochodu dwa miljony.

 

Naturalnie, że egzystujący w tych warunkach właściciele kino-teatrów będą musieli podnieść ceny biletów. Ucierpi na tern jedynie kieszeń inteligencji, wyzyskiwanej i grabionej przez wszystkich, począwszy od spekulantów a skończywszy na władzach municypalnych.

 

Już dzisiaj wiele kinematografów ledwie wiąże koniec z końcem, wiele daje deficyt. Czy twórcy nowej stopy podatkowej zastanowili się nad tern, że przy podnoszeniu ciężarów warunki te się pogorszą? Kto wie, czy cały szereg kino-teatrów nie będzie zamknięty, a magistrat zamiast zysków—poniesie straty i przysporzy zastępy bezrobotnych, których i tak nie brak w Warszawie.

 

Gdzieindziej należy szukać dochodów. Nie naszą rzeczą pouczać magistrackich panów finansistów gdzie je znaleźć mogą.

 

Władze nasze rozwijający się przemysł kinematograficzny winny otoczyć opieką, a nie dławić go i zabijać na każdym kroku, jak to czynią obecnie.

 

Kino, 28-08-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.