Teatr miejski im. Jul. Słowackiego.

„Nerwowi” komedya w 3 aktach W. Sarou i T. Barriere.

Wygrzebano tę zdziecinniałą farsę może gwoli okazania, czem bawiły się nasze babki, a co już nas, współczesnych, żadną miarą rozśmieszyć nie potrafi.

 

Ongiś bowiem przed laty 80, nerwowość, jako mało jeszcze znany pod tą nazwą gość w Europie, mógł uchodzić za pociesznego intruza, który wylągł się w rodzie „chorych z urojenia", a jako taki dopraszał się chłosty satyrycznej. Dziś, to straszliwy wróg cierpiącej ludzkości, który u nas, w dramaturgii Przybyszewskiego, stwarza gehennę życiowej męki tragicznych neurasteników.

 

Odwrotna strona medalu dałaby się wprawdzie i tutaj pomyśleć: symulanci i hamletyzujący pozerzy mogą być podatnym materyałem dla komedyopisarza. Ale ten musiałby użyć innych, nowoczesnych środków przedstawienia sprawy, jeżeli ma zająć i poruszyć widza. Konstrukcya starej spółki francuskiej już dziś nie może zadowolić i posiada jedynie bodaj znaczenie archiwalnego zabytku. Nerwowość ma być tu pokrywką egoizmu, czego dowodzi tajemnicza kasetka (stary, wypróbowany rekwizyt komedyowy), do której składa trzech „nerwowców" przez szereg lat swoje oszczędności, przeznaczając je na wiano dla przybranej córki. W momencie decydującym okazuje się kasetka — próżną, a skutkiem tego panna poślubia nie narzuconego konkurenta, ale młodzieńca, kochającego ją bezinteresownie.

 

Tego rodzaju akcya, błaha i zużyta w pomyśle, anachronistyczna w przeprowadzeniu, mogłaby zaciekawić jedynie grą aktorską, o ileby ta, zamiast łatwych szablonów, oparła się na bogactwie inwencyi i zmodernizowanych środkach obserwacyj ,,nerwowych z urojenia”.

 

Pod tym względem najwięcej zadowolił nas p. Szymborski, spokojny, równy a nie banalny w koncepcyj swojego typu i p. Białkowski który wszedł na stanowczo dobrą drogę ról charakterystycznych, temperament sangwiniczny w ostatniej sztuce markował trafnie a jedynie z oporną niekiedy dykcyą nie umie sobie jeszcze poradzić.

 

Natomiast nie uważamy za szczęśliwy, ani ustawiczny jęk p. Jednowskiego, ani tern mniej łamiącą się co chwilę Linię gry p. Dobrzańskiego. Poprawne były panie: Ordyńska, Czarnecka i Kacicka.

 

Tempo, zwłaszcza w ostatnim akcie, pozostawiało wiele do życzenia. „Stylowość" wystawy podkreślała dziura na samym środku pułapu, z melancholijnie z wiszającą szmatką kulisy. Jednemu z moich sąsiadów teatralnych przypomniał ten widok, drogą dziwacznego skojarzenia, tren Jeremiasza na gruzach Jerozolimy.

 

Maryan Szyjkowski

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 11-12-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.