„Rapsodia satanica”.

O arcytworze tym włoskiej sztuki kinematograficznej zdaje na zwyklem miejscu relację stały nasz z „Corsa" sprawozdawca.

 

Tutaj chciałbym jedynie podkreślić jeszcze wysoce artystyczną wartość obrazu, podnieść jego piękno. W arcydziele tern wszystko stoi na jednako wysokim poziomie: treść, wystawa, gra artystów, reżyserja... techniczne wykonanie wreszcie.

 

Pragnienie odrodzenia się, wiecznego życia, powrotu miłości—było tematem bardzo wielu utworów. W filmie omawianej problemat ten został przeprowadzony niezrównanie, poruszając najgłębsze tęsknoty duszy.

 

Głęboko ujęte zostały zwłaszcza momenty przeżywane przez Albę d’Autreville i przez Tristana, gdy: ten ostatni oczekuje w cieniach pałacowego ogrodu nadejścia miłości lub śmierci, zaś Alba—łamie się w męce, bo ta upragniona miłość, do której rwie się serce, jest jej wzbroniona.

 

Śmierć, kostniejącymi już palcami Tristana puka w okno...

 

„Krzyk ostatni strzaska echo o twój mur.

I ostatni pryśnie jęk u twoich stóp...

Staniesz w gwiazdach—najjaśniejsza z grzechu cór...

Szklanny wzrok utopię w tobie, siny trup.

Z jednej łzy zmartwychwsta serce me, jak w baśni..

Pani moja! Gwiazdo ma!-nie gaśnij" *).

 

Gra Lidji Borelli nie da się opowiedzieć. Trzeba zobaczyć ją—by stwierdzić, jakich szczytów artyzmu dosięgnąć może kinematograficzna sztuka.

 

W akcie pierwszym—artystka ta była istotnie starą, zgrzybiałą i zniedołężniałą kobietą, mającą wprawdzie jeszcze uśmiechy grzeczności dla otaczających na ustach, istotną osią życia której jednak są już tylko cierpienia starości. Warte uwagi i podziwu są zwłaszcza nerwowe drgawki twarzy, które dają efekt niezrównany.

 

Cudowne krajobrazy. Jest tam naprz. obraz, gdy odrodzona Alba przegląda się w tafli wodnej ogrodowego basenu. Toż to autentyczny Kosetti, tym cenniejszy, że żywy!

 

A pierwsze obrazy drugiego aktu?

 

W akcie trzecim jest w filmie tej taki obraz: ciemne przejście, wiodące z atrium pałacu— do ogrodu. Otwierają się drzwi i wchodzi przez nie w powiewne szaty ubrana Alba. Idzie... Jest coraz bliżej, staje się coraz większa, coraz to bardziej realna...

 

Obrazów takich mnóstwo. Przypominają się Giotto, Botticelli, angielscy prerafaeliści...

 

Nic podobnego teatr dać nigdy nie jest w stanie. To jest czar, baśń, wizja i marzenie.

 

O „Szatańskiej rapsodji" pisaćby można bez końca. Ocenę filmy tej z punktu widzenia artystycznego piękna, powinniby dać artyści plastycy, w pięknie greckiem rozkochani, Axentowicz, Dyzmański, Pieńkowski...

 

Filma ta jest warta tego.

 

s.l.

 

*) Tadeusz Nalepiński

 

Kino, 13-06-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.