Z ziem polskich

Pan Chełmiński z Ottorowa dostał na wystawie pszczelarskiej w Krotoszycnie honorowe odznaczenie za miód.

 

Kurjer Poznański, 31-07-1914

Warszawa, dnia 28 lipca.

O wybuchu w cytadeli nadeszły wczoraj następujące wiadomości: W niedzielę wieczorem miasto zaalarmowane zostało niezwykłym hukiem Początkowo zdawało się, że to piorun uderzył gdzieś w mieście. W tym bowiem czasie nadciągnęła silna burza i zaczął padać ulewny deszcz. Przypuszczenie to potwierdziła niebawem wielka tura, która ukazała się w północnej stronie miasta. Sądzono, te piorun zapalił drewniane zabudowania w żydowskiej dzielnicy miasta. Niebawem atoli stwierdzono, że pożar szerzy się w cytadeli, gdzie zaczęły płonąć magazyny saperów, napalone amunicyą i materyałami wybuchowymi.

Berlin. (wł.) Niektóre pisma berlińskie, a także jedno niemieckie w Poznaniu ogłosiły na pierwsza wiadomość o tajemniczym wybuchu w magazynie prochu obok cytadeli w Warszawie, — wyprowadzając z tego faktu wniosek, iż w Królestwie Polskiem wybuchło powstanie.

 

Pisma polskie w Poznańskiem występują bardzo energicznie przeciw alarmom niemieckim, puszczanym w świat dla fantazyi.

 

Republika polska.

Wiedeń. (wł.) Nadzwyczajne wydanie tygodnika ilustrowanego „Der Zeit-Vertreib" rozchwytywane wczoraj z entuzyazmem po kawiarniach komplikuje następującą sensacyjną wiadomość:

Jak już wczoraj donieśliśmy, poważna sytuacya w państwie spowodowała władze do wydania nadzwyczajnych zarządzeń, do których muszą się stosować wszystkie dzienniki a więc i „Il. Kuryer Codzienny". Oprócz przymusu przesyłania przed wyjściem numeru odbitek szczotkowych do cenzury — władze zniosły nadto kolportaż uliczny w całem państwie. We Lwowie, jak donoszą tamtejsze pisma — kolportaż będzie dozwolony gdy wyjdą nadzwyczajne wydania, w Krakowie natomiast zabroniono także i w tym wypadku sprzedaży ulicznej.

Zakopane, 28 lipca.

Działaj rozeszła się wiadomość o wypadku w Tatrach, który pociągnął za sobą dwie ofiary. Jeszcze w ubiegły czwartek wybrał się na wycieczkę w Tatry profesor gimazyalny ze Lwowa p. Bronisław Bandrowski z siostrą p. Mary. Bandrowską, nauczycielką z Białej i panną Anną Hackbeilówną, tutejszą nauczycielką, córką inżyniera z Tarnowa. Gdy uczestnicy wycieczki do wczoraj nie powrócili, dane znak Pogotowiu ratunkowemu. Pogotowie wyruszyło natychmiast i skierowało się ku Granatom, wznoszącym się na około 2200 metrów trzcina kopułami nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, skąd słyszano wołania o pomoc. P. Maryusz Zaruski i dzielny przewodnik Marusarz wypatrzyli lornetką, idąc w górę, wśród skal Granatów siedzącą postać ludzką, która się chwilowo poruszyła. Z trudem dotarli do niej.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.