Pożar Tomaszewa lubelskiego.

Straszny pożar nawiedził powiatowe miasto Tomaszów lubelski w Królestwie Polskiem, liczące obecnie przeszło 6 tysięcy mieszkańców obrócił w perzynę prawie trzy czwarte miasta, rzucając na pastwę tułactwa i głodu kilka tysięcy mieszkańców.

 

Pożar wybuchł około godziny 2-giej w nocy 28-go maja w drewnianym budynku, położonym niedaleko izraelickiej synagogi w najgęściej zabudowanej części miasta. Zaalarmowane wystrzałami szyldwacha, gwizdkami i trąbkami strażaków miasto bardzo powoli się budziło, przyzwyczajone do codziennych niemal alarmów, gdyż pożay w okolicznych wsiach są w ostatnich czasach zjawiskiem bardzo częstem. Pół godziny niemal upłynęło od wszczęcia się pożaru, zanim kilkunastu z zawiązanej niedawno straży ogniowej zabrało się do gaszenia ognia,

Ale nie mając odpowiednich środków, napróżno usiłowali opanować rozszalały żywioł. Ogień rozszerzał się z niezmierną szybkością, znajdując łatwy żer w drewnianych i gęsto zabudowanych domach. Ledwo czasu starczyło na wynoszenie najpotrzebniejszych rzeczy z domów na ulice, które i tak wkrótce padły ofiarą ognia. Zanim sprowadzono 3 sikawki, już przeszło dziesięć domów stało w płomieniach. Teraz okazał się najzupełniejszy brak wody tak, że z kałuży nalewano błoto do beczek, które zamulało sikawki, nie przepuszczając wody. Wschodzące słońce zastało już ćwierć miasta w ogniu. Napróżno coraz większe tłumy ludności pomagały w akcyi ratunkowej, oblewając domy wodą. Mokre dachy błyskawicznie wysychały, gdy ogień się do nich zbliżał i od samego żaru buchały odrazu jasnym płomieniem. Nie pomogło chaotyczne burzenie domów, nie pomogły czary i lamenty rozpaczliwie. Pożar rozlewał się coraz szerzej, objął wielką murowaną bóżnicę i szkołę, w nieubłaganym pochodzie dotarł do rynku i po porządku niszczył wszystkie składy i sklepy, następnie zwrócił się na południe, pożerając murowane domy głównej ulicy Lwowskiej. Niedosyć na tern. No obszerny plac rynkowy, gdzie złożone były sprzęty mieszkańców, rzucał snop iskier i spalił to mienie. Nie mogły mu stawić zapory ni ulice szeroko, ni plac nawet, który na kilkaset kroków oddzielił ogień cd dalszych budynków; zajęły się od iskier i domy, położone z drugiej strony rynku i ulicy Lwowskiej. Zdawano się, że całe miasto, a z niem i piękny, stary modrzewiowy kościół parafialny spłonie. Ale na szczęście wiatr zmienił się w kierunku dużego placu niezabudowanego i to umożliwiło matowanie reszty miasta. Po godz. 10-tej rano pożar przestał się rozszerzać, a tylko nadal przetrawiał to, co przedtem objął. Przez cały dzień i noc nastepną dogaały zgliszcza, olewając pogorzelców gryzącym, gęstym dymem.

Ogień powstał skutkiem nieostrożności w domu, gdzie tajemnicą nocami pędzono spirytus. Że przybrał tak ogromne rozmiary, to winą tego jest główni A sposób budowania domów, które są prawie wyłącznie drewniane i nagromadzone gęsto przy sobie. Do utrudnienia akcyi ratunkowej przyczynił się ogromny brak studni w mieście i brak doświadczenia u świeżo zorganizowanej straży pożarnej ochotniczej.

Miasto, które już wskutek wojny wisie ucierpiano od pożarów, przedstawia, dziś widok grozą przejmujący. Około 200 budynków zamieniło się w gruzy; szkielety kominów ciągną się dalekiemi szeregami wzdłuż i wszerz, a pod niemi zwęglone szczątki domów i sprzętów. Kilka tysięcy mieszkańców, prawie wyłącznie żydów, zostało bez dachu nad głową, w największej nędzy. Natychmiastowa pomoc dla nieszczęśliwych pogorzelców konieczna.

 

Praca: tygodnik polityczny i literacki, ilustrowany, 16-06-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.