Legioniści pod Nadwórną.

Z opowiadań Legionisty.

Legioniści polscy, którzy walczyli na ziemi węgierskiej, wkroczyli do Galicyi, zajmując jako pierwszą większą miejscowość Nadwórnę.

 

Pod Biłkowem, Pasieczną, Nadwórną, Nazawirowem i Tarnawicą straty Legionów wyniosły około 60 ludzi zabitych i 100 rannych. Z oficerów poległ pod Pasieczną Czechowicz, którego Uroczyście pochowano w Nadwórnie. Kozaków legio przeszło stu na placu, resztę zabitych i wielu rannych zdołali uwieźć na kilkudziesięciu wozach.

 

Po półtoragodzinnym wypoczynku w Nadwórnie oddział kapitana Roji podsunął się pod Buhorodczany, a II. szwadron pod dowództwem nadporucznika Wąsowicza otrzymał rozkaz przedostania się na prawe skrzydło nieprzyjaciela celem poczynienia wywiadów. Ludzie w oddziale Wąsowicza było 81. Ruszyli wczesnym rankiem 27 października ku wsi ruskiej Cucyłów.

 

 

Tam rozegrała się zacięta walka od godziny 2 popołudniu do wpół do 5. Kozacy zdecydowali się na atak, przepuścili go w liczbie przeszło półtora sotni w szalonym galopie. Nadporucznik Wąsowilcz ustawiwszy dwudziestu najlepszych strzel-ców ze szwadronu w uliczce wiejskiej — dopuścił szarżujących na 30 kroków i dopiero wtedy zakomenderował: „Ognia". — Ogień pospieszny —salwami wytworzył zwał trupów ludzkich i końskich. Rzucili się do ucieczki — lecz i w tej nie było im dane ujść przed celnością strzałów naszych. Odznaczył się zwłaszcza legionista Koniński, który trafiał każdego wziętego na cel kozaka; zabił przytem jednego oficera i szable jego zabrał jako trofeum wojenne. Z kozackiego oddziału ocalało zaledwie kilkunastu. Później żandarmerya polowa naliczyła padłych po drodze tej szarży 126 trupów kozackich. Po tern krwawem odparciu ataku — ofenzywa nieprzyjaciela osłabła widocznie. Armaty ucichły pierwsze —później zamierać począł ogień karabinowy. Legioniści zostali panami sytuacyj, odzierżając pole w 80 przeciw kilkuset kozakom.

 

Zakwaterowawszy się w Nadwórnie — a niepokojeni wciaż od strony północnej przez kozaków, rozsyłaliśmy tu i ówdzie kompanie dla odpierania ataków i dla wywiadów. Dnia 26-go ruszyła w stronę Cucytowa VII kompania 2 pułku i na drugi dzień wróciła, meldując stratę 10 ludzi. Mianowicie w nocy z 26 na 27 wysłał komendant kompanii 9 ludzi, samych górników śląskich z Gruszowa, z legionistą Jurczykiem na czele, by lako ludzie, oswojeni z ciemnością przeprowadzili wywiadu. Owych 10 ludzi nie wróciło jednak z wywiadu. Przypuszczano, że wpadli w ręce kozakom, lecz 29 patrol ten przybył do Nadwórny. — Spotkała go osobliwa przygoda. Oto, gdy patrol zapuścił się w lasy i gdy świt zaczął już rozwidniać okolicę, legioniści spostrzegli, że weszli w siodełko górskie, a na pagórkach z obu stron siodełka stały placówki kozackie po 40 ludzi. W takiej sytuacyj każda próba poruszania się naprzód lub wstecz musiałaby ściągnać uwagę placówek, a w następstwie narazić oddziałek legionowy na beznadziejną walkę i zgubę. Zatem nie pozostawało nic innego, jak zaszywszy się w kepe drzew i zarośli znajdujących się w pośrodku siodełka, czekać cierpliwie nocy lub sprzyjającej odwrotowi sposobności. Lecz i noc nie przyniosła ratunku — ponieważ kozacy rozpalili ogniska. Dopiero na trzeci dzień, kiedy Rosyanie, ściągnąwszy placówki, cofnęli się ku Bohorodczanom, mogli legioniści zgłodniali, zmęczeni przymusową bezczynnością, oraz przemoczeni od deszczu, wrócić do Nadwórnej.

 

 

Tymczasem kapitan Raja po bitwie pod Nadwórna posunął się ze Solotwiny na północ ku Boborodczanorn, a już 28-go przyszła ad niego wiadomość, że z Bohorodczan wyparł Rosyan, wdał do niewoli kilkudziesięciu dragonów i piechoty rosyjskiej - i doniósł, że znajduje się w dalszym marszu 6 kim, za Bohorodczanami. Mimo tych sukcesów kapitan Rola otrzymał rozkaz, by się natychmiast cofał, gdyż do sztabu przyszła wiadomość, że Rosyane idą pod Nadwórnę w sile około 40.000 regularnego wojska. Cofając się, przekonał się Boja o prawdziwości tych doniesień, gdyż Moskale następowali bardzo silnie, tak, że przy odwrocie doznał znacznych strat. Między innymi zginął wtedy nadporucznik Dobrzański, przeszyty dwiema kulami. Pod Sółotwiną tren legionu uratował przytomnością umysłu porucznik prowiantowy IV batalionu, Tałasiewicz, broniąc się z 40 ludźmi przez pół dnia atakom kozaków. Było to 28-go. Tegoż dnia wieczorem wydano rozkazy do bitwy, która rozegrać się miała nazajutrz. Na północny wschód od nadwórnej uszykowali się nasi na linii Sołotwina, Molodków. Nadwórna, Na prawem skrzydle stanęły bataliony jenerała hr. Athemsa. Razem było 13.000 ludzi — przeciw 40.000 Rosyan — rezultat walki był zatem przesądzony zgóry, tem bardziej, te nie posiadaliśmy prawie zupełnie artyleryj, a Rosyanie mieli dział 42.

 

Pozycye legionów były bardzo niekorzystne. Mimo to walczyliśmy, cały dzień trzymając na sobie przemoc nieprzyjaciela. Dopiero pod wieczór 29 z. in. cofnęliśmy się na rozkaz naczelnej komendy. W bitwie tej, bardzo zaciekłej, poniesliśmy znaczne straty zwłaszcza przy kilkakrotnych na bagnety. Zginęli z oficerów Olszowski, naczelnik żandarmeryi polowej Kunicki i jego zastępca Krośnicki, kapitan Reja otrzymał dwie rany: w rękę i w nogę. Rom. Ruciński uszedł ran — kule przedziurawiły mu tylko dwukrotnie płaszcz. Sztab legionu wraz z jeneralem Durskim znajdował się przez cały czas bitwy w niebezpieczeństwie. Stał on w Mełodkowie — gdzie było centrum naszej linii i gdzie najczęściej padały kule — szrapnele i granaty. O godzinie pół do 7 wieczór 29 października zaczął się nasz odwrót spod Nadwórny. Odbył się on w zupełnym porządku i zajęliśmy stanowiska w Pasiecznej. Rosyanie wyczerpani walką, nie ścigali nas.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 12-11-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.