192.000 koron zdefraudowanych przez oficyanta poczt. w Krakowie

Krakow, 19 maja.

Wczoraj w południe gruchnęła po mieście wieść o niebywałej, bo krociowej detraudacyi oficyanta pocztowego Józefa Wilczka w Krakowie, który zabrawszy dziewięć listów pieniężnych z 192 tys. koron — umknął w niewiadomym kierunku — za granice. Senzacyjna ta defraudacya, która wywołała olbrzymie wrażenie w dyrekcyi pocztowej w Krakowie — przedstawia się następująco:

 

Zaniepokojenie.

Wczoraj około godziny 9-tej rano zwróciło powszechną uwagę wśród urzędników w dyrekcyi państwowej (mieszczącej się u wylotu ul. Wielopole) zatrudnionych na pierwszem piętrze przy przesyłkach i nadawaniach kwot pieniężnych – iż nie przyszedł do biura asystent pocztowy Józef Wilczek. Ten i ów dziwił się, boć wiadomem wszystkim było, że Wilczek był w służbie wieczorem w niedzielę zdrów i w dodatku bardzo wesoły.

 

Śledztwo inspektoratu.

Zaintrygowany nieobecnością Wilczka naczelnik wspomnianego oddziału pieniężnego, co więcej pozostawiony bez jakiegokolwiek zawiadomienia o ewentualnej chorobie jego – odniósł się z tem natychmiast do inspektoratu pocztowego, który wziął się energicznie do śledztwa. Między godz. 9-tą a 10 rano zdołano tyle stwierdzić, iż Wilczek czmychnął za granicę poprzedniego dnia, tj. w nocy w niedzielę.

 

Straszne odkrycie.

Przeprowadzona natychmiast rewizya ksiąg Wilczka – wykazała brak 9-ciu listów pieniężnych na kwotę 189 tysięcy koron a ponadto brak gotówki z kasy podręcznej około 3 tysiący koron co razem czyni 192 tysiące koron. Listy te pieniężne adresowane były bądź to do osób prywatnych w Krakowie, bądź to do instytucyi finansowych, jak np. Bank Credits-Verein, mieszczący się w rynku głównym, do którego wysłany był list pieniężny na kwotę 100 tys. koron. Pieniądze zdefraudowane przez Wilczka, były rozmaitego rodzaju, jak franki, marki, ruble i t. d. Rubli było na 24 tysiące.

 

Listy gończe.

Stwierdziwszy to inspektorat pocztowy – między godz. 10-tą a 11-stą rano zwrócił się natychmiast telegraficznie do władz bezpieczeństwa w Hamburgu, Bremie, Antwerpii a nawet do Warszawy, ażeby przytrzymały ewentualnie Wilczka, gdyby do jednego z miast powyżej wymienionych przyjechał. W międzyczasie zawiadomiono o krociowej defraudacyi policyę krakowską, która rozpoczęła na własną rękę śledztwo w Krakowie.

 

W jaki sposób Wilczek popełnił defraudacyę.

Oficyał Wilczek miał pod swym zarządem wespół z jednym z urzędników te listy pieniężne, które przychodziły do Krakowa. Listy te segregował, kontrolował, następnie wydawał je listonoszom pieniężnym, którzy zanosili je adresatom w mieście. Kontrola tych listów pieniężnych była tak ścisłą, iż Wilczek nie mógł popełnić defraudacyi w poprzednim dniu. Czekał więc na odpowiedni dzień świąteczny, który najlepiej nadawał się do tego rodzaju oszukańczych manipulacyi.

 

Krytyczny wieczór.

Onegdaj w niedzielę przyszedł Wilczek w południe do służby o godz. 1-szej. Pełnił ją jak zwykle, bez zwrócenia jakiegokolwiek na siebie podejrzenia do godz. 8 i pół wieczorem. W tym czasie odebrał cały szeregu listów pieniężnych na sumę 189 tysięcy koron, które – jak to zwykle czynił – miał po skontrolowaniu i zaciągnięciu do książki – schować do kasy, ażeby następnie w poniedziałek rano je wręczyć listonoszowi. Klucz od kasy miał Wilczek i woźny, obaj więc odpowiadają za zawartość kasy. Pokusa była silną, albo co prawdopodobniejsze niedzielny dzień uważał Wilczek za szczęśliwy i wykonał to, co od dawna zamierzał uczynić: defraudacyę na większą skalę. Wyszedłszy z biura – Wilczek ulotnił się w niewiadomym kierunku za granicę.

 

Burzliwa przeszłość Wilczka.

Józef Wilczek liczy lat 39, żonaty, zamieszkały w Podgórzu, miał przeszłość bardzo burzliwą. - Parę razy karany był dyscyplinarnie za zaniedbywanie się w służbie. Wilczek pochodzi z Białej i miał opinię wśród kolegów tak zwanego „Wasserpolaka”. Swego czasu – był w Stróżach pocztmistrzem, jednakże usunięto go stamtąd dyscyplinarnie i przeniesiono do Krakowa na stanowisko oficyanta pocztowego. W ostatnich trzech latach miał się Wilczek ustatkować, wobec czego zyskał sobie u przełożonych zaufanie. Z czasem przydzielono mu resort listów pieniężnych.

 

Wilczek pała miłością.

W trakcie doraźnego śledztwa, przeprowadzonego przez inspektorat pocztowy – wyszło na jaw, iż Wilczek od dłuższego czasu, mimo że był żonaty ale i bezdzietnym – pałał niedozwoloną miłością do nadobnej Podgórzanki, niejakiej Wandzi W., zatrudnionej w jednej z instytucyi finansowych w Podgórzu. Oprócz tego – lubiał Wilczek od czasu do czasu wesoło się zabawić w towarzystwie odpowiednich kompanów.

 

Na martwym punkcie.

Śledztwo stanęło na martwym punkcie. Brak wszelkich danych, któreby wskazały, gdzie i w którą stronę uciekł Wilczek. Po mieście rozeszły się również pogłoski na temat aresztowania jednego z urzędników pocztowych – rzekomego wspólnika Wilczka. Otóż – jak nas informują z wiarygodnej strony – pogłoski te pozbawiane są całkowicie prawdy.

 

Szczegóły defraudacyi z ostatniej chwili.

Krytycznego dnia Wilczek około godziny wpół do dziewiątej wieczorem oddał służbę swemu następcy z wykazem odebranych przez siebie listów pieniężnych. Wykaz był sfałszowany i brakowało w nim 9 listów pieniężnych na kwotę 192.620 koron. Między skradzionymi był jeden list z Rzymu z kwotą na 300 koron. Wilczek wyszedł z biura w towarzystwie drugiego mężczyzny, był to również oficyant pocztowy, który atoli literalnie nic nie wiedział o kradzieży.

 

Po spostrzeżeniu braku listów

pieniężnych na drugi dzień rano – dyrektor poczty posłał zaraz do mieszkania po Wilczka, nie zastano go w domu nie był tam całą noc Żona jego 30-letnia Laura z domu Bleiweiss, neofitka, którą pojął przed niespełna rokiem o niczem nie wie.

 

Rysopis Wilczka.

Policya krakowska zarządziła energiczny pościg za zbiegiem, uzyskała jego fotografię i rozesłała listy gończe. Rysopis umieszczono następujący:

 

lat 39, średniego wzrostu, krótkie włosy blond, czoło wysokie, twarz okrągła, ogolona z wąsem przystrzyżonym, oczy siwe, korpulentny, o silnych barkach.

 

Prawdopodobnie Wilczek uciekł gdzieś bardzo daleko za granicę, mając kilkanaście godzin czasu na ucieczkę. Nie jest wykluczonem, że przedostał się na terytoryum rosyjskie.

 

Jeszcze z burzliwej przeszłości Wilczka.

Józef Wilczek jeszcze jako pocztmistrz w Limanowej i w Stróżach popadał często w kolizyę z ustawami karnemi. Z powodu nieporządków w kasie był zasuspendyowany w służbie a następnie wytoczono mu śledztwo dyscyplinarne, które zakończył się przeniesieniem go i opóźnieniem awansu. Przed dwoma laty przeniesiono go do Krakowa w charakterze oficyanta najpierw w oddziale telegraficznym następnie w oddziale pakietowym tutejszej poczty, wreszcie umiał się wprosić do oddziału pieniężnej poczty, aby mógł zrehabilitować swoją reputacyę.

I... zrehabilitował ją...

 

Szparsystem ułatwia defraudacyę.

Osławiony galicyjski szparsystem ułatwił Wilczkowi defraudacyę, mianowicie brak kontroli, spowodowany reformą ze względów oszczędnościowych!!! Dawnego drugiego urzędnika, mającego klucze od kasy, stanowiącego t. zw. Gegensperre – zastąpiono... woźnym... I ten zamykał wspólnie z urzędnikiem kasę – lecz nie mógł przeprowadzić swojej kontroli, bo się na niej nie zna... Ot, do czego prowadzi szparsystem galicyjski.

 

Nagroda.

Dyrekcya poczt we Lwowie wysłała do Krakowa na śledztwo st. kom. poczt. p. Salitermana. Jak nas informują – dyrekcya poczt wyznaczyła nagrodę w kwocie 2 tysięcy koron za wykrycie śladów defraudanta.

 

Ilustrowany kuryer codzienny, 20-05-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których część może być już zapisanych w folderze przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zbieranie danych o użytkownikach 

Serwis informacyjny 100lattemu.pl zbiera dane osobowe tylko tych użytkowników, którzy się zarejestrowali. Użytkownik, który rejestruje się na stronie wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez 100lattemu.pl w celach statystycznych i marketingowych. Informujemy, że zgodnie z art. 24 ust.1 pkt. 4 Ustawy o Ochronie danych osobowych podanie danych jest dobrowolne, a każdemu przysługuje prawo wglądu do swoich danych ich poprawiania oraz usunięcia.

 

Zbieranie danych statystycznych

Aby lepiej określić jakie działy, artykuły lub narzędzia znajdujące się w serwisie 100lattemu.pl najbardziej podobają się użytkownikom, podczas przeglądania stron serwisu zbierane są dane dotyczące liczby odsłon poszczególnych elementów serwisu. 100lattemu.pl będzie również przeprowadzał ankiety, mające na celu lepsze poznanie jego użytkowników oraz ich oczekiwań co do zawartości serwisu. Dane statystyczne o użytkownikach i ich preferencjach mogą być udostępniane osobom trzecim tylko w formie zagregowanej uniemożliwiającej identyfikację pojedynczej osoby.